Ogłoszenia

Czytelnicy i krytycy!
Ogłaszam, że:
1. W budowie angielska wersja strony.

Archiwum

16.04.2012

Bezkrwawe łowy

Pojawiły się tu przemycane w mniej lub bardziej zawoalowanej formie sugestie, jakoby kot Tichy miał wrogów i dręczycieli oraz był celem polowania z nagonką. Tak w każdym razie mógłby odebrać niektóre sformułowania postów innych autorów bloga ktoś niewtajemniczony. Mają one przez to, chcę wierzyć, że niezamierzenie, charakter insynuacji, które wymagają zdecydowanego sprostowania.

  1. Rzekome dręczenie kota polega na pomaganiu mu w dbałości o higienę osobistą i sprawność fizyczną, do czego aż tak bardzo nikt się nie kwapi.
  2. Polowania na kota z nagonką może i faktycznie odbywają się czasem, może i nawet często (naganiacz nie należy jeszcze do grona autorów bloga ze względu na nie dość doskonałe opanowanie sztuki pisania i czytania), ale są to bezkrwawe łowy (niech kocur łaskawie potwierdzi). Ich efektami -- oprócz przyjemności dla wszystkich uczestników na czele z kotem Tichym -- który dzięki temu ćwiczy umiejętność ukrywania się, kluczenia i mylenia tropów oraz umacnia się (nawet ponad miarę) w poczuciu własnej przebiegłości -- są także, od czasu do czasu, zdjęcia. Pora to wreszcie otwarcie przyznać: jeśli na tym blogu trafi się czasem, zamieszczone przez któregokolwiek z autorów, jakieś szczególnie udane zdjęcie kota Tichego, to można być prawie pewnym, że zostało wykonane przez autora powyższych słów i wykorzystane za jego milczącą zgodą.

Na potwierdzenie poniżej sceny z niektórych polowań. Muszę dawkować w małych porcjach, bo kocur gotów się tu jeszcze zobaczyć i popaść w próżność.

imgp0413.jpg
imgp0431.jpg
imgp0439.jpg
imgp0430.jpg

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz